Opublikowano

Dlaczego napisałem książkę?

Dlaczego napisałem książkę?

Na wstępie muszę przyznać, że odpowiedź nie jest łatwa. Oczywiście mógłbym sobie ułatwić i przytoczyć teraz całą listę różnych powodów. Myślę, że większość czytających znalazłaby w niej także i swoje. Czułbym wtedy niedosyt z takiej odpowiedzi, bez wyjaśnienia i uzasadnienia. Według mnie pozbawiona byłaby pierwiastka inspiracji, a chciałbym, aby go posiadała. Dlatego postaram się  opowiedzieć o przyczynach, które skłoniły mnie do pisania, a w efekcie wydania mojej pierwszej książki i może nie ostatniej.

Ciekawość związana z książkami była we mnie od najmłodszych lat. Kiedy patrzyłem oczami dziecka na napisy reklam czy szyldów, na teksty w gazetach lub książkach, dostrzegałem tylko mniej lub bardziej kolorowe obrazki. Intrygowało mnie, co dorośli w nich widzą? Potrafili wpatrywać się w nie godzinami. Czasami wybuchali śmiechem, a innym razem komentowali i wracali do patrzenia się na nie. Dla mnie było to niewykonalne – siedzieć w ciszy przez kilkadziesiąt minut i wbijać wzrok w czarne, nieruchome znaczki. Moja ciekawość i brak zrozumienia tych obyczajów były ogromne. Czułem jednak, że to musi być coś ważnego, co trzeba poznać, jeżeli chce się być dorosłym. Szybko zaspokajałem moją ciekawość. Dowiedziałem się, co to są litery, wyrazy, zdania i czytanie. Wręcz magiczne wtedy wydało mi się to, że wypowiadane słowa można zapisać, a potem, nawet za sto lat, przeczytać. Dzięki tej wiedzy otaczający mnie świat nabierał nowego i zrozumiałego znaczenia – przestawał być tylko kolażem obrazów. Okazało się, że od samego czytania jeszcze bardziej ciekawiło mnie, jak powstają książki, kto je pisze i dlaczego? Niezwykłym wydawało mi się to, że jedni zapisują słowa, a drudzy je czytają. 

Zawsze słyszałem, że mam bujną wyobraźnię, dlatego powinienem być aktorem lub pisarzem. W mojej ocenie to bardzo różne profesje. Oczywiście jest wiele podobieństw między nimi, na przykład obie często wykorzystują wymyślone zdarzenia lub postacie. Dla obu, słowo pisane jest fundamentem, bez którego nie mogłyby istnieć. Nigdy nie brałem pod uwagę wykonywania tych zawodów. Życie bywa jednak przewrotne. Moja bujna fantazja została dostrzeżona. Otrzymałem propozycję napisania kilku opowiadań science fiction. Tematyka, fabuła, a nawet długość tekstu były z góry określone. Wpasowanie się w te ramy wydawało się proste, zupełnie jak na klasówce w szkole. To mnie przekonało i postanowiłem spróbować. Mimo wszystko traktowałem to jako wyzwanie i możliwość zaspokojenia mojej ciekawości z dzieciństwa. Wyobraźnia podpowiadała mi, że dam radę. Po jakimś czasie tak zdobyte doświadczenie postanowiłem wykorzystać w większym projekcie – napisania własnej książki. Bardzo szybko zrozumiałem, że sam zapał nie wystarczy, że tym razem stałem przed o wiele trudniejszym zadaniem, niż mi się wydawało. Nie było wcześniej wymyślonej fabuły, bohaterów i wątków. Wszystko musiałem ułożyć samodzielnie, a moja wyobraźnia co chwila poddawana była ciężkim próbom. W ten sposób zderzyłem się z niewidzialną ścianą, którą nazwałem twórczą. Czułem, że pokonanie jej będzie wiązało się z wewnętrzną przemianą – z autora krótkich historyjek zamkniętych w opowiadaniach w twórcę książek. Musiałem podjąć decyzję, czy chcę kontynuować i angażować się w czasochłonne hobby, które być może nigdy nie wyjdzie poza przestrzeń mojej szuflady? Potrzebowałem uzasadnienia dla samego siebie i motywacji. Wróciłem na początek i zadałem sobie pytanie ‒ dlaczego piszę książkę? Powody, które odkryłem, przekonały mnie i dały zastrzyk potrzebnej energii. 

Uświadomiłem sobie, że proces twórczy daje mi radość. Ucieczka w świat wyobraźni pozwalała mi się zrelaksować, a jednocześnie poznawać samego siebie. Pisząc nowe akapity, jestem zarazem ich pierwszym czytelnikiem. Wielokrotnie je przeglądam i oceniam, czy myśli, które chcę przekazać, zapisałem zgodnie z zamierzeniami. Czy oddają to, co chciałem przekazać i czy będą zrozumiane zgodnie z moją intencją? Jaka będzie opinia czytających?

Zauważyłem, że książka dla mnie, autora, stała się czymś więcej niż produktem w księgarni. Dawała mi niesamowitą możliwość i moc przekazywania w niemy sposób wielu rzeczy, jak myśli, refleksje, spostrzeżenia czy doświadczenia. Ograniczona jest wyłącznie wyobraźnią autora. Książka może inspirować, pozwala rozbudzać ciekawość i wpływać na wyobraźnię czytelników, jednocześnie dzieląc się swoją. To niesamowite. Tak, jestem tym zainteresowany. 

Kolejnym powodem była ciekawość, od której wszystko zresztą się zaczęło. Tym razem dotyczyła refleksji, że książkę można porównać do fotografii. Swoistą mieszankę przemyśleń, doświadczeń i wyobraźni autora, zastygłych, utrwalonych na stronach książki. Przeczytać za kilka lat ten sam tekst i ponownie poddać go ocenie. Co wtedy pomyślę? Czy moje refleksje i myśli będą podobne? Perspektywa ta wydała mi się bardzo interesująca i zachęcająca do pisania.

Świadomość wszystkich tych argumentów przekonała mnie, żeby napisać książkę – przecież wszystko, co robimy, zawsze ma jakiś cel i powód.

P. Spinel, autor książki pt. „Urlop z kradzieżą w tle”