Remigiusz Nestor Kalwarski – autor książek i lektor

Artur Owczarski: Dlaczego zdecydowałeś się na pisanie książek?

Remigiusz Nestor Kalwarski: Za każdym razem była to sytuacja, która wynikała z mojej wewnętrznej potrzeby czasem poukładania sobie czegoś innym razem przepracowania doświadczeń, które były dla mnie w jakiś sposób trudne. Kreator rozwiązań, który był swego rodzaju podsumowaniem pewnego etapu mojego rozwoju usystematyzowaniem poznanych narzędzi, które stosuje do tego, aby podnieść swoją skuteczność każdym obszarze, i ułatwiać sobie życie.                                                Inwersja powstała jako swego rodzaju rozliczenie się z pewnymi doświadczeniami jako katharsis po przejściach, jakie mogłyby niektóre osoby pchnąć w odmęty, które opisuję w Stacji NL  Jest to swego rodzaju kamień milowy na drodze mojego życia i porównać by można to również do oznaczenia rozstaju dróg, gdzie podjąłem szereg decyzji, które dziś albo obserwuję. jak zaczynają się przejawiać, wydarzeniami w moim życiu, albo już w nim  zaowocowały w jakiś sposób. Inwersja to zakończenie pewnej epoki, ale także wytyczenie nowego kierunku i kreowanie dla siebie nowej rzeczywistości.                                                                                                                                         Natomiast Stacja NL kontynuacja losów bohatera Inwersji powstała ze względu na to ,że chciałem opowiedzieć, docenić, wyjąć z cienia, upamiętnić wiele wydawałoby się przeciętnych, ale z jakże z ciekawymi nieraz wzruszającymi czy w przeróżny sposób bolesnymi historiami doświadczonych osób. Stacja NL powstała też po to by uzmysłowić czytelnikom, jak czasami umyka nam drobny, acz bardzo pozytywny wpływ ludzi, którzy w żaden sposób nie starają się nam pomóc, ba czasem wydawać by się mogło, że wręcz starają się nam z premedytacją zaszkodzić, ale ich drogi w jakiś sposób połączyły się choćby na chwilę z naszymi i w końcowym rozrachunku dzięki nim stajemy się, choć o grubość cienia lepsi. Poza tym mówi się, że czytanie książek jest fantastyczną rozrywką dla wyobraźni i ja się z tym absolutnie zgadzam. Dla twórcy są za to fenomenalnym ćwiczeniem wyobraźni, a zmuszanie naszego umysłu do pracy jest tym, czym dla ciała aktywność fizyczna. Dając czytelnikom moje powieści, miałem ochotę zaprosić czytelników do spojrzenia inaczej do złapania innego punktu widzenia, do głębszej refleksji. I sądząc po wielu recenzjach, udało mi się zapoczątkować nurt „powieści coachingowej”.

A.O.: Co zyskałeś na napisaniu książek?

R.N.K.: Oczywiście niesamowitą wewnętrzną satysfakcję z kolejnego spełnionego marzenia.
Prócz tych wszystkich fantastycznych rzeczy, które zaszły w moim wnętrzu. Bo skonfrontowanie mojej twórczości z odbiorem czytelników dał mi jeszcze głębszy wgląd w naturę ludzką a przede wszystkim w samego siebie. Poznałem dzięki temu wiele fantastycznych osób, miałem możność wymienić korespondencję z wieloma czytelnikami, z innymi autorami, którzy są ciekawymi kompanami do rozmów. Zyskałem również na popularności w działalności, która jest zasadniczą w moim życiu, czyli terapia emocji.

A.O.: Zdecydowałeś się samodzielnie nagrywać audiobooki. Jakie to doświadczenie skąd takie umiejętności?

R.N.K.: Nagrywanie audiobooków to dla mnie fantastyczne doświadczenie, które pozwala poczuć, wniknąć w czytany tekst jeszcze bardziej, poczuć głębiej odczucia i emocje, które zawiera udźwiękawiana powieść. Oddawanie tego, aby emocje i zamiar autora były zrozumiałe dla słuchacza to bardzo ciekawa zabawa, która jest wyzwaniem i może być też świetną rozrywką.  Umiejętności pracy w studio są pokrewne do tych, które są potrzebne przy prowadzeniu warsztatów czy występowaniu na scenie przed publicznością ja od wielu lat regularnie występuje przed ludźmi czasem i przed pół tysięczną widownią. Co prawda w studio nie widać publiczności, ale trzeba mieć to z tyłu głowy, że tekst, który się odtwarza, trafi do żywego odbiorcy i to jak się go przekaże, może spowodować, że słuchacz poczuje aurę sytuacji przedstawionej historii, do tego świetnie przydają się umiejętności storytellingu. Kolejna sprawa to oczywiście audiobooki coraz częściej są sposobem zapoznawania się z literaturą więc ignorować odbiorców, do których w inny sposób nie trafi twoja książka, jest moim zdaniem samodzielną rezygnacją z tej grupy potencjalnych odbiorców.

A.O.: Czy każdy może sam nagrać audiobooka?

R.N.K.: Każdy może się podjąć samodzielnie to zrobić, bo to się na pewno opłaca, natomiast czy  warto robić to samodzielnie to już inna rzecz. Biorąc pod uwagę koszty związane z wynajęciem studia,masteringiem i czasem późniejszą obróbką warto się zastanowić czy nasze warunki głosowe pozwalają na atrakcyjne przekazanie dzieła w postaci audio, ponieważ barwa głosu i umiejętność operowania nim, to nie wszystko, są jeszcze takie warunki, jak wady wymowy, z których czasami sami nie zdajemy sobie sprawy. Potrzeba też ciut więcej niż krzty umiejętności aktorskich, aby wyłącznie głosem interpretować tekst w sposób, który będzie plastycznie, zachęcająco i sugestywnie przekazywał słuchaczowi treść, a nie tylko odtwarzał.
Dlatego, odpowiedź moja na tak postawione pytanie brzmi, tak, ale nie każdy powinien.

Sprawdź inne wpisy...

Majówka jest kobietą!

Majówka jest kobietą! To czas, kiedy warto zadbać o samą siebie – zapewnić relaks dla ciała i duszy. Dlatego polecamy pięć propozycji książkowych od polskich

Czytaj dalej

Spotkanie autorskie

Spotkania autorskie to forma promocji książki, która w czasach przed pandemią stanowiła jeden z jej podstawowych elementów. Wraz z rosnącą siłą rozprzestrzeniania się koronawirusa, ich

Czytaj dalej