Opublikowano Dodaj komentarz

SŁOWA MAJĄ MOC! Czyli dlaczego napisałem INWERSJĘ?

SŁOWA MAJĄ MOC! Czyli dlaczego napisałem INWERSJĘ?

Odpowiedź, której udzielę dziś, różni się od tej, której udzieliłbym, zanim zasiadłem do pisania.  Różni się od tej, którą dałbym jeszcze między marcem a czerwcem dwa tysiące dwudziestego roku, kiedy to pracowałem nad książką. Chyba wiele osób, kiedy kończy jakieś zadanie, projekt, zauważa zmianę swojego podejścia do zagadnienia, którym się zajmowało. Jeśli nawet nieświadomie, to umysł samoistnie robi remanent, przez co można zauważyć zmianę  nastawienia do ukończonego dzieła. Dzieje się to zapewne też pod wpływem tych wszystkich okoliczności i wydarzeń, które zaszły w trakcie pracy nad danym zagadnieniem ‒ dziełem. Dokonuje się oswojenie go i głębsze zrozumienie danej kwestii. Dotyczy to nie tylko doświadczeń, których się nie spodziewałem, lecz także i tych, które były wkalkulowane w proces, lecz zanim stały się doświadczeniem fizycznym, były tylko informacją funkcjonującą w świadomości nawet niewyobrażeniem. Zmieniły jednak swoją wagę czy wartość, a przez to moje podejście do procesu, który się dokonał, uległo ewolucyjnej metamorfozie. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że napisałem INWERSJĘ, bo od lat marzyłem o tym, aby pisać powieści. Przede wszystkim napisałem ją jednak, bo słowa mają moc! 

Słowa mają MOC, by kreować całe światy, budować wielkie rzeczy, ale też, by niszczyć wszystko i zabijać wolę istnienia. Od słowa się zaczyna, bo precyzuje ono i uściśla, konkretyzuje myśli. „Słowa to czarodziejskie pchły” – śpiewa L.U.C. Nasz świat się od niego zaczyna i nim się skończy. Więc gdy chcesz cokolwiek zmienić w świecie, którego jesteś uczestnikiem, elementem, ale i demiurgiem, to słowo daję, masz dostęp do MOCY. Zrozumieć to i nauczyć się nim posługiwać, by doświadczać magicznych zdarzeń i przeżywać swoje życie w szczęściu przez duże „S”, było dla mnie jak odnalezienie źródła istnienia.

Bo pisanie działa terapeutycznie, tak jak wygadanie się przyjacielowi. Jak lekarstwo uśmierzające ból. I to fenomen, że nie tylko ten psychiczny. Okazuje się, że pisanie może poprawić stan fizyczny, a to poprzez fakt połączenia między sferami, z jakich się składamy, czyli Ciała, Umysłu i Ducha. Dowodzą tego badania naukowe między innymi przeprowadzone przez Jamesa Pennebakera z University of Texas w Austin i Joshui Smytha z Syracuse University. Przeprowadzili oni kilka prób, które pokazały, że codzienna praktyka sam na sam z własnym słowem może czynić CUDa. W eksperymentach, które przeprowadzili z udziałem chorych, grupa, która codziennie poświęcała pół godziny na opisywanie swoich przeżyć, wyniki badań wykazywały znaczną poprawę stanu zdrowia niż w grupie kontrolnej. Takie rezultaty zauważono jednakowo u chorych ze zdiagnozowanymi chorobami przewlekłymi, ale również u tych, u których zdiagnozowano choroby, na które medycyna w tym czasie nie znała lekarstwa, więc uważano ich za nieuleczalnie chorych. Skąd się biorą te rezultaty? 

Wyobraź sobie, że każdej doby w twoim umyśle pojawia się około sześćdziesięciu tysięcy myśli, a ile z nich znajduje ujście w formie słów? W zależności od twoich indywidualnych preferencji to maksymalnie jedna trzecia. A średnio to tylko jedna czwarta, w tej pozostałej części może się zapętlić coś, co cię zatrzymuje w miejscach, które są dla ciebie trudne. I takie zapętlenia są niczym przytkane arterie, powodujące niedokrwienie, a w końcu zawał. No i…? No i…

Pisząc, w skupieniu swoją uwagę koncentrujesz w sposób podobny do medytacji. Pisząc, wprowadzasz pewną strukturę i organizację do tygla niespokojnych uczuć. Do „kotła” skojarzeń, wspomnień i wyobrażeń. Łatwiej przezwyciężasz doświadczenia, a tak naprawdę emocje z nich wynikające. Bo emocje są przecież manifestacją, uproszczoną formą skojarzeń i myśli związanych z bodźcami, które odbieramy. Tłumienie negatywnych myśli związanych z trudnymi przeżyciami upośledza działanie układu odpornościowego. A wystarczy pisać przynajmniej przez 15 minut dziennie przez trzy, cztery dni. Pisać o poważnych traumach życiowych. Pisać o negatywnych doświadczeniach, które utrzymywane są w tajemnicy lub o których nie opowiesz szczegółowo innym osobom. Pisać, i w ten sposób skutecznie uwalniać się od wysiłku wkładanego w aktywne tłumienie myśli i emocji z nimi związanych. A im bardziej absorbujące są negatywne myśli, tym skuteczniejsze okaże się pisanie o nich. Pisanie ekspresywne, bo taką nazwę się przyjęło, jest skuteczną metodą i może pomóc w rozwiązaniu prawie każdego problemu psychicznego lub fizycznego związanego ze stresem. Ma też inne zalety, bo: można lepiej zrozumieć siebie i swoje emocje, dzięki temu podejmować trafniejsze decyzje (do myślenia na papierze zachęcałem już w mojej pierwszej książce zatytułowanej Kreator rozwiązań, której wznowienie ukaże się niebawem).

Dowodem na to, jak doskonałym narzędziem jest dla człowieka pisanie, są fakty zamieszczane w biografiach wielu pisarzy. Można się dowiedzieć, że tacy twórcy, jak Henry Miller, Virginia Woolf  czy Ernest Hemingway, pisali nie tylko dlatego oczywiście, że było to ich pasją – w każdym razie nie przede wszystkim z tego powodu – ale głównie dlatego, że stało się to dla nich oczyszczającym rytuałem. Prywatną, codzienną autoterapią, bez której trudno byłoby im żyć. Virginia Woolf  na przykład mówiła wprost, że to właśnie pisanie ratowało ją każdego dnia, że było dla niej tym, czym dla innych ludzi jest psychoanaliza…

I kiedy mając już pomysł na fabułę powieści, zacząłem ubierać ją w akcję, bardzo głęboko zatonąłem emocjonalnie w przedstawiane wydarzenia. Wracałem do trudnych dla mnie sytuacji. Ujawniły się znów skrzętnie skrywane wspomnienia, które tym razem pozwalałem sobie całkowicie odczuć i w pełni przeżyć do końca. Dzięki temu pozamykałem otwarte pętle myślowe, które paradoksalnie przypominają, zamkniętą przecież, wstęgę Mobiusa. Oczyściłem się z wielu negatywnych emocji i uczuć dotyczących tego, co jest już przeszłością. Pisząc natomiast o sytuacjach, które w moim życiu nie miało odzwierciedlenia, pozwalałem sobie na eksperymenty intelektualne i zabawę wyobraźnią. Mogłem sobie „pobaraszkować umysłem”. Dokonać symulacji ‒ asymilacji z inną osobowością. Dlatego pisanie Inwersji dostarczyło mi również ogrom przyjemności. Aby następnie obsypać mnie podarunkami, które wykreowałem poprzez ich zobrazowanie na stronach książki. Dlatego przekonałem się, że słowa mają MOC!!! 

Osiemdziesiąt pięć procent reklamacji wynika z niewłaściwego użytkowania zakupionego towaru. To smutna prawda oparta na statystykach z wielu branż i dziedzin. Potwierdzają to też moje osobiste  doświadczenia. I nie inaczej jest również w tym, jak ludzie używają MOCy, jaka jest w słowie. To, że słowa służą tobie do komunikacji z innymi osobnikami twojego gatunku, to nie znaczy, że we właściwy sposób komunikujesz wszechświatowi to, czego chcesz. Dlatego to, co dobre w twoim życiu zawdzięczasz sobie, ale to, co przykre i trudne niestety również. Świadomość non stop rywalizuje z naszą podświadomością. Czasem czujesz, że coś jest dobre, ale… nie, to przecież jest nieracjonalne, więc rezygnujesz, no bo może to śmieszne? A innym razem masz świadomość tego, że możesz coś zrobić. Możesz coś zmienić, nawyki, emocje czy programy powstrzymują cię jednak skutecznie przed zrobieniem choćby kroku. Wydaje się nieracjonalne to, co opisałem powyżej? 

To jak wytłumaczysz to, co opiszę za chwilę?

Kreacja rzeczywistości: Edgar Alan Poe w powieści Przygody Artura Gordona Pyma opisuje przypadek kanibalizmu zdesperowanej załogi statku, której głód zagląda w oczy, a ofiarą staje się niejaki Richard Parker. W 1884 roku doszło do takiej sytuacji faktycznie, nie tylko w dziele literackim, które zostało wydane w 1838 roku. Ciekawostką jest to, iż nazwisko zjedzonego w powieści jest identyczne, A powstała przecież czterdzieści lat wcześniej. Także data 5 lipca w ciekawy sposób wiąże powieść Poe i Migonette, czyli jednostkę, która zapadła w pamięć z tych drastycznych powodów, otóż ten dzień to data premiery powieści i data zatonięcia statku. Przypadek? Tak powie nie jeden. No to proszę dalej… W 1898 roku Morgan Robertson napisał Upadek Tytana. 14 lat później także w kwietniu tonie… Tytanik, tak jak w powieści niezatapialny i wyposażony w zbyt małą ilością szalup, aby uratować wszystkich pasażerów.

W moim przypadku pewne sformułowania wypowiedziane na głos i raz po raz powtórzone w różnych okolicznościach zadziałały niczym magiczne zaklęcia, które wszechświat zrealizował w najprostszy możliwy sposób. To, że złamałem nogę może odwlekło się w czasie o kilka lat, ale już rozstanie z pierwszą żoną zaistniało w przeciągu roku od wypowiedzianego przeze mnie zdania. Konieczność wyjazdu za granicę do pracy pojawiło się w pięć miesięcy po tym, jak rzuciłem tę myśl i wypowiedziałem te słowa w przestrzeń. Jednak nie tylko przykre doświadczenia były moim udziałem, bo i poznanie wielu ciekawych i przyjaznych ludzi, wydanie już drugiej i perspektywa kolejnych trzech książek. Znalezienie mi partnerki, która mogę powiedzieć, jest jakby wypisz wymaluj według zamówienia, zajęło Wszechowi, już tylko trzy miesiące. A zatem czynię postępy, i Wszechu też… 

Czasami dzielimy się pomysłami ze wszechświatem i odbieramy pomysły od niego. Czasem przychodzi nam coś do głowy ‒ pomysł, z którym nie czujemy się zdolni albo gotowi wystartować i porzucamy go, zapominamy, a po kilku lub kilkunastu miesiącach albo kilku latach dowiadujemy się, że ktoś gdzieś na świecie albo w miejscu, które my uznaliśmy za odpowiednie do realizacji tego projektu, zrobił to coś, co kiedyś do nas przyszło. Ja na przykład w moim wczesnonastoletnim życiu, czyli około tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego roku, miałem pomysł połączenia instytucji sierocińca i domu spokojnej starości w jedno. Po dwudziestu kilku  latach dotarła do mnie informacja, że taki model eksperymentalnie został wdrożony w Kanadzie około dwu tysięcznego osiemnastego roku. I świetnie się sprawdza w praktyce. I to jeden z bardziej spektakularnych przykładów, a zapewne i ty masz takie doświadczenia?

Ja napisałem INWERSJĘ i jej kontynuację, aby nie tylko marzyć, ale by być kreatorem SWOJEGO życia.

Remigiusz Nestor Kalwarski, autor książki pt. “INWERSJA”

Opublikowano Dodaj komentarz

O czym jest “Paranoja” – Natalia Kostrzycka

Paranoja

To powieść, którą się lubi lub się krytykuje. A wszystko przez zachowanie Anastazji, głównej bohaterki. Wbrew pozorom jej każda decyzja, każda myśl czy to, co zrobiła, jest przemyślane bardzo dokładnie. Mimo to czytelnicy odbierają Nastkę jako irytującą młodą kobietę, która nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Czy tak właśnie jest?

„Paranoja” opowiada historię młodej mężatki, Anastazji, której nie układa się w małżeństwie. Kobieta się pogubiła, podejrzewa swojego męża, Piotra, o romans. Czy mężczyzna jest niewierny? Trudno stwierdzić, pewne jest, że coś ukrywa. Wszystko komplikuje brak porozumienia między małżonkami, a to dziś problem wielu młodych ludzi, małżeństw, a także rodzin. Anastazja ucieka przed poważną rozmową z mężem. Wielu ludzi tak postępuje ‒ łatwiej jest coś odwlec, niż stawić czoło problemom. Kiedy matka kobiety ulega niegroźnemu wypadkowi i prosi ją o pomoc, ta bez zastanowienia się zgadza, a to wprowadza jeszcze większe zamieszanie. W rodzinnym domu na jej drodze staje jej pierwsza wielka miłość, sąsiad, który przed laty niespodziewanie wyprowadził się do stolicy. Uczucie, które, jak wydaje się Anastazji, od lat się w niej tliło, daje o sobie natychmiast znać. Parę chwil wystarczyło i kobieta robi dokładnie to, o co posądzała męża. Czy to naiwność? Czy zachowuje się irracjonalnie? Dlaczego? Tak wiele jest zdrad dookoła, tak wielu ludzi nie potrafi docenić tego, co ma, aż do momentu, w którym nie wydarzy się coś, co zaczyna sprawiać, że bliska osoba oddala się coraz bardziej. Z boku wygląda to wręcz nieprawdopodobnie. Każdy pomyśli, że skoro tak bardzo go kochała, dlaczego zrobiła taką głupotę? Człowiek już taki jest, robi wiele nieprzemyślanych rzeczy, których często żałuje. 

Z dnia na dzień Anastazja odkrywa nowe rodzinne sekrety, o których dotychczas nie miała pojęcia. Każda taka wiadomość coraz bardziej ją przytłacza, sprawia, że zaczyna mieć dość, czuje się coraz bardziej samotna. W pewnym momencie dowiaduje się, że osoby, które kiedyś były dla niej bardzo ważne, robiły okrutne rzeczy. Im dalej brniemy, tym bardziej zaczynamy rozumieć niektóre zachowania głównej bohaterki. Kiedy Anastazja poznaje lekarza Dawida, decyduje się na coś wręcz nieprawdopodobnego, ale czy na pewno? Mężczyzna z troski chce jej pomóc, czuje się w jakiś sposób zobowiązany, mimo że się nie znają. Kobieta zaś czuje się samotna, zagubiona i zraniona, a do tego wewnętrzny głos z wyrzutami sumienia nie daje jej spokoju, nic dziwnego, więc jej decyzje stają się coraz bardziej lekkomyślne, coraz mniej zrozumiałe i absurdalne. W końcu, kiedy wszystko zaczyna się układać, Anastazja znów zostaje wystawiona na próbę. Kobieta po raz kolejny wpada w pułapkę swoich decyzji. Aż kończy się to dla niej tragicznie. I tu pojawia się zakończenie, które jest przez czytelników bardzo różnie odbierane. Nie mogę zdradzić swojej interpretacji, bo to zbyt wiele mówiłoby, co wydarzy się w drugiej części. Jednak każdy z czytelników ma trochę racji. Kiedy poznajemy zakończenie, zastanawiamy się, kto tak naprawdę ma tutaj paranoję? Mąż? Matka? Anastazja? Siostra? Dawid? A może czytelnik? Jeśli sami nie wiecie kto, to jest to zamierzony efekt. Książka ma wiele niewyjaśnionych spraw, a samo zakończenie otwiera mi drogę do drugiej części. Jest też wiele kwestii, które chcę poruszyć w kolejnej części, więc nie zagłębiałam się w paranoi. 

Moim marzeniem jest stworzenie trylogii i chciałabym poprowadzić ją tak, aby czytelnik po przeczytaniu wszystkich trzech części poczuł w końcu uczucie, że teraz już wie wszystko, a cała fabuła połączy się w jedną całość, pozbywając go wszelkich wątpliwości.

Cieszę się również, że mogłam zwrócić w swojej książce uwagę na bardzo istotny problem, jakim jest stalking, tego nie wolno ignorować. Jakie mogą być skutki pobłażania w tak istotnej kwestii? Tego na pewno dowiecie się, czytając „Paranoję”. 

Natalia Kostrzyca

Opublikowano Dodaj komentarz

Dystrybucja książki

Dystrybucja książki.

Autor, który napisał książkę, stoi przed szeregiem wyborów. Może szukać tradycyjnego wydawcy lub zdecydować się na samodzielne wydanie swojej książki. Korzyści z tego drugiego rozwiązania opisaliśmy tutaj. Niezależnie od rodzaju wydawcy dystrybucja książki odbywa się poprzez:

  • Dystrybutorów ‒ zarówno wydawnictwa tradycyjne, jak i selfpublishingowe korzystają z tych samych dystrybutorów. Polski rynek opanowało kilku dużych dystrybutorów, z którymi umowy ma podpisane większość polskich wydawnictw. Zanim zdecydujesz się na współpracę, upewnij się, że Twój wydawca również do nich należy, a nie dystrybuuje książki jedynie poprzez własną stronę internetową lub w wybranych księgarniach, z którymi ma podpisaną umowę. Od tego zależy, czy Twoja książka będzie szeroko dostępna, czy pojawi się w ofercie w bardzo małej liczbie wybranych księgarni.
  • Księgarnie niezależne ‒ pracują bezpośrednio z wydawcami. Jest to jednak bardzo nieefektywny sposób współpracy, ponieważ te księgarnie nie kupują zbyt dużej liczby książek. Za każdym razem gdy zamawiają jeden lub dwa egzemplarze danego tytułu, wydawca musiałby im je dosyłać. To czasochłonne i kosztowne rozwiązanie i nie sprawdza się w porównaniu ze współpracą z dystrybutorami. Księgarnia, zamawiając różne tytuły od poszczególnych wydawców, rozkłada koszty logistyczne na wiele tytułów, korzysta z jednego systemu zamówień, oszczędzając czas i pieniądze. 
  • Biblioteki ‒ podobnie jak w przypadku księgarni, znacznie łatwiej dotrzeć do dużej liczby bibliotek z informacją o książce, korzystając z usług dystrybutorów. Nakłanianie poszczególnych bibliotek do zamówienia książki wydaje się działaniem karkołomnym. Dystrybutorzy informują o dostępnych w sprzedaży tytułach za pomocą swoich stron internetowych, które śledzą osoby odpowiedzialne za zamówienia. 
  • Internet ‒ księgarnie internetowe również korzystają z usług dystrybutorów. 
  • Targi książki ‒ uczestnictwo w targach to duży wydatek. Wydawnictwo posiadające w swoim portfolio książki wielu autorów może go pokryć, licząc na promocję swoich autorów i tytułów. Samodzielne pokrycie kosztów stoiska i logistyki przez autora nie ma ekonomicznego sensu.
  • Sklepy internetowe wydawnictw ‒ wiele wydawnictw sprzedaje swoje książki samodzielnie poprzez własne sklepy internetowe. Nie jest to jednak skuteczny sposób ze względu na konkurencję cenową księgarni, które często walcząc o klienta, obniżają cenę „okładkową” książki. Zasięgi internetowe takich stron też nie są duże. To powoduje, że w ten sposób sprzedaje się relatywnie mało książek.
  • Sieci handlowe ‒ tzw. literatura masowa, słynnych pisarzy lub książki poradnikowe typu przewodniki, książki kucharskie, kryminały, romanse, poradniki wydawane przez celebrytów mają szanse zaistnieć w sieciach handlowych, których główną działalnością jest np. sprzedaż artykułów spożywczych. Książki trafiają tam w wyniku podpisanych umów z wydawnictwami, po bardzo zaniżonych cenach. Zazwyczaj są to końcówki nakładów, których nie udało się sprzedać w tradycyjnych kanałach dystrybucji.
  • Spotkania autorskie ‒ wielu wydawców organizuje dla swoich poczytnych autorów spotkania z czytelnikami. Sprzedaż książek odbywa się podczas takich spotkań. Zysk ze sprzedaży generuje wydawca, który jednak pokrywa koszty dojazdu i ewentualnie noclegu autora.

Każda ze wspomnianych powyżej dróg dystrybucji wymaga wydawcy i zawartych przez niego umów. Jeżeli autor chce samodzielnie dystrybuować swoją książkę, to przy współpracy z tradycyjnym wydawcą musi ją kupić od wydawcy, zazwyczaj za połowę ceny okładkowej. Jeśli współpracuje z wydawcą w systemie self-publishingu, to jest właścicielem książki i jego koszt „zakupu” jest znacznie niższy, bo wynika jedynie z kosztów przygotowania książki i druku.

Dystrybucja książki przez autora

  • Festiwale  i spotkania literackie ‒ samodzielna organizacja spotkań z czytelnikami jest trudna ze względu na koszty i możliwość dotarcia z informacją o takim wydarzeniu do dużego grona osób. W większości przypadków dla początkującego pisarza jest to nieopłacalne. Jednak nie zawsze. W Polsce odbywają się różne imprezy, przy okazji których autorzy mogą promować i sprzedawać swoje książki. Dla przykładu podróżnicy biorący udział w festiwalach podróżniczych mogą sprzedawać tam swoje książki. Na takie, dobrze zorganizowane wydarzenia przychodzi dużo osób, które często są zainteresowane zakupem książki prelegentów. Jeśli autor zadba w porozumieniu z organizatorem o ekspozycję i możliwość sprzedaży swojej książki, to może liczyć na spore zainteresowanie ich zakupem. 
  • Trenerzy ‒ osoby zajmujące się szeroko rozumianym coachingiem, czyli trenerzy personalni, biznesowi, szkoląc ludzi mogą sprzedawać swoje książki. Osoby trafiające na szkolenia są zainteresowane wiedzą tych osób i są skłonne do ich zakupu. To samo dotyczy innych dziedzin związanych z nauką. Wykładowcy uniwersyteccy, mówcy motywacyjni, wszystkie osoby występujące publicznie i dzielące się swoją wiedzą mogą przy okazji organizowanych z ich udziałem wydarzeń sprzedawać swoje książki.
  • Internet ‒ większość autorów nie ma takich możliwości, ale są osoby, które mogą z dużym powodzeniem sprzedawać swoje książki w internecie. Dotyczy to głównie bardzo aktywnych i obserwowanych przez dziesiątki tysięcy osób twórców internetowych, na platformach społecznościowych lub blogerów. Wypracowana przez lata pozycja i znaczne grono sympatyków to klucz do sukcesu. Jeśli treści, którymi dzieli się w internecie autor, cieszą się dużym zainteresowaniem, to wydana przez niego książka ma szanse znaleźć wielu nabywców. Znane są przypadki sprzedaży przez autorów dziesiątki tysięcy egzemplarzy tym kanałem, bez korzystania z tradycyjnych kanałów dystrybucji.
Opublikowano Dodaj komentarz

Jaki nakład powinna mieć książka?

Jaki nakład powinna mieć książka?

To pytanie, które przed wysyłką książki do druku zadaje sobie każdy autor i wydawca.

Na początek trzeba znać realia polskiego rynku książki. Nowy autor, nieznany, bez znaczącego budżetu marketingowego musi liczyć się z tym, że będzie mu trudno przebić się z informacją o książce do szerszego grona czytelników. Działania w social mediach, recenzje, umieszczenie książki na popularnych stronach internetowych o książkach to jedynie początek. 

Wydawnictwa, które podejmują ryzyko publikacji książki debiutanta, zawsze inwestują określony budżet w promocję jego książki. Recenzje poczytnych blogerów, reklamy w social mediach lub na stronach księgarni i dystrybutorów. Autor, który podejmie decyzję o samodzielnym wydaniu książki i któremu zależy na sprzedaży, również powinien założyć konieczność poniesienia takich wydatków. 

Niezależnie od tego, czy decyzję o nakładzie podejmuje wydawca, czy autor, to przy debiucie trzeba być ostrożnym. 

Należy liczyć się z tym, że sprzedaż będzie odbywać się głównie w internecie. Eksponowanie książki w stacjonarnych księgarniach jest niezwykle kosztowne. Przede wszystkim dla księgarni, które ponoszą koszty wynajmu lokalu, pracowników itd. Decydują się zatem na zakup i ekspozycję potencjalnych hitów, które mają szansę generować zysk. Jeśli debiutant chciałby, aby jego książki pojawiły się na stołach i regałach na równi z poczytnymi pisarzami, musi za to zapłacić. Mało kto się jednak na to decyduje. To nie znaczy, że małe i duże sieci księgarskie nie będą oferowały książki nieznanego autora. Na pewno, przy sprawnej dystrybucji, książka będzie dostępna w internetowych kanałach sprzedaży sieci księgarskich, nawet tych największych oraz w wybranych księgarniach stacjonarnych. Nie jest jednak możliwe, aby zatowarowanie było duże, książka była eksponowana na regałach z nowościami czy przy kasach. Zatem…

Jaki nakład książki jest odpowiedni?

To zależy także od tego, ile książek autor zamierza przeznaczyć na rozdawnictwo wśród rodziny, współpracowników, kontrahentów oraz czy zamierza samodzielnie sprzedawać swoją książkę. Jeśli książka ma być przeznaczona dla kilku najbliższych osób, a pozostała część nakładu ma trafić na rynek, warto zastanowić się nad drukiem maksymalnie kilkuset sztuk, np. 500. To wystarczająca liczba do pokrycia początkowego zapotrzebowania i niezbyt duża, aby książki latami nie zalegały w magazynie. Zawsze przecież można zrobić dodruk. Różnica w cenie druku 1000 i 500 sztuk na korzyść większego nakładu na pewno nie zrekompensuje kilkuset zalegających w magazynie książek. 

Samodzielna sprzedaż książki

Jeśli autor ma możliwość samodzielnej sprzedaży, jest np. coachem, który może sprzedawać swoje książki na szkoleniach lub w internecie, to nakład może być znacznie wyższy. Wszystko zależy od tego, jak liczna jest potencjalna grupa odbiorców. Niektórzy pisarze zamieszczają w internecie fragmenty książek przed ich publikacją, budując w ten sposób swoje grono czytelników. Jeśli uda im się zainteresować znaczącą grupę odbiorców, muszą wziąć to pod uwagę przy planowaniu nakładu. Inne możliwości sprzedaży ma też np. znany bloger z kilkusettysięczną grupą obserwujących, a inną osoba, która nie jest rozpoznawalna ani w internecie, ani w innych mediach. 

Dodruki

Na większe nakłady np. tysiąca lub dwóch tysięcy sztuk mogą decydować się autorzy, którzy z sukcesem sprzedali poprzednie książki. Z każdą wydaną publikacją liczba czytelników powinna rosnąć i z czasem nawet 10 tysięcy egzemplarzy może nie być wystarczające. Zawsze jednak należy mierzyć siły na zamiary.

Opublikowano Dodaj komentarz

Jak napisać książkę?

Jak napisać książkę?

Wiele osób marzy o napisaniu książki, ale nigdy nie podejmuje tego wyzwania. Strach? Brak pomysłu? Rozbiegane myśli, których nie sposób poukładać? Pisanie to Twoja pasja, ale żadna z Twoich koncepcji nie jest według Ciebie wystarczająco dobra? Rozmawiaj z innymi, konsultuj swoje plany i myśli z osobami, z których opinią się liczysz. Dużo czytaj, szukaj inspiracji. Jeśli mimo to nie możesz się zdecydować, pamiętaj, że może jeszcze nie przyszedł właściwy czas na powstanie Twojej książki. Jeśli jednak chcesz już zacząć, poniżej kilka przydatnych wskazówek.

Od czego zacząć pisanie książki?

Od pomysłu! Od przewodniej myśli o czym chcemy pisać i jaki rodzaj książki chcemy stworzyć. Powieść, reportaż, kryminał, poradnik, przewodnik, romans, komedia, to bardzo indywidualny wybór, który zależy wyłącznie od autora. Twórca musi czuć się dobrze ze swoją decyzją. Musi wiedzieć czego chce i w jakim gatunku literackim czuje się najlepiej.

Innowacyjność

Pisanie książek na wzór innych tytułów to pierwszy krok do porażki. Niech Twoja opowieść wniesie coś nowego, a nie będzie kolejną imitacją Harrego Potera czy Gwiezdnych Wojen. Twoja książka to Twoja historia ograniczona jedynie Twoją wyobraźnią. Opowieść musi być świeża i interesująca. Tylko to uczyni ją jedyną w swoim rodzaju.

Styl

Jeśli masz już pomysł, zastanów się w jakim stylu chcesz napisać swoją opowieść. Czy będziesz pisać w pierwszej czy trzeciej osobie? Czy język, którym się posłużysz będzie kwiecisty czy bardziej oszczędny. Jeśli nie wiesz, najlepszym sposobem jest przeczytać kilka książek z gatunku, na który się zdecydowałeś i wybrać swój sposób narracji i języka. Pamiętaj, aby dopasować go również do rodzaju opowiadanej historii, czasów i środowiska których dotyczy. Nie zapominaj też, że większość czytelników docenia lekkość pióra i łatwość czytania historii bardziej niż wyszukany i trudny język literacki.

Dla kogo piszesz swoją książkę?

Przed rozpoczęciem pisania zastanów się dla kogo piszesz swoją książkę. Kto jest Twoim potencjalnym odbiorcą. Gdy odpowiesz sobie na to pytanie, wszystkie kolejne decyzje dotyczące warsztatu i historii podejmuj, mając na uwadze swoich czytelników.

Zarys

Stwórz koncept książki. Pomysł na historię od początku do końca. Zarysuj początek, rozwinięcie i zakończenie, aby płynnie prowadziły historię. Twoje zakończenie nie może być zbyt oczywiste. Czytelnik do końca książki powinien na nie czekać i zastanawiać się nad finałem opowieści. Rozwinięcie nie powinno mieć zbyt dużej liczby pobocznych wątków, a początek musi być wciągający, aby czytelnik nie odłożył książki zniechęcony, po kilku przeczytanych stronach.

Bohaterowie

Twoje postaci powinny być wyraziste, budzić sympatię czytelników lub ich niechęć, ale nie mogą być bez wyrazu. Przedstaw napięcie między bohaterami, skomplikowaną naturę ich relacji, które jak w życiu nie powinny być czarno-białe.

Dziel się swoją opowieścią

Warto przedstawiać fragmenty swojej książki potencjalnym czytelnikom. Nawet w trakcie tworzenia, czy przed jej ukończeniem. Wystawiając swój tekst na opinię innych, możesz otrzymać wiele cennych wskazówek. Spojrzeć na niektóre elementy tekstu innymi oczami i uczynić go jeszcze lepszym. Możesz pokazać swoją książkę najbliższym, ale istnieją też możliwości publikacji tekstów na przeznaczonych do tego platformach, gdzie dużo osób będzie miało możliwość poznać go i ocenić. Jeśli ich zainteresujesz, pozyskasz swoich pierwszych potencjalnych czytelników.

Systematyka

Stwórz sobie komfortowe warunki do pisania książki. Pisz codziennie lub co kilka dni, ale regularnie. Jeśli coś zakłóci Twoją rutynę, nie pozwól, aby powtórzyło się to ponownie. Nawet jeśli danego dnia nie czujesz natchnienia, spróbuj napisać kilka zdań. Nie zniechęcaj się.

Zakończenie

Nie spiesz się. Zaczynając pisać książkę, miałeś na nią pomysł. Prowadziłeś historię od rozpoczęcia do zakończenia, które ma być zaskakujące, poruszające lub dające nadzieję. Niezależnie od Twojego pomysłu zakończenie książki to moment, do którego dążysz od samego początku tworzenia. Gdy już tam dotrzesz, nie popełnij błędu i nie spiesz się. Tak jak prowadziłeś czytelnika przez całą książkę, w narzuconym przez siebie tempie, tak zakończenie musi być spójne z pozostałą częścią tekstu. 

Publikuj

Pisanie może dać ulgę i radość. Nieść ukojenie lub ekscytację. Towarzyszą mu różne, często przeciwstawne emocje, które dotyczą tylko autora. To dlatego zaczynamy pisać, aby je poczuć. To jednak dopiero początek. Interakcja z czytelnikami może być równie silnym procesem. Nie pisz do szuflady. Dziel się swoją twórczością z innymi. Dzięki pozyskanym recenzjom i opiniom, będziesz stawać się lepszy, a Twoje kolejne książki dadzą Ci jeszcze więcej radości. Nie popełnij jednak błędu i nie publikuj samodzielnie. Oddaj swój tekst profesjonalistom, którzy dadzą swoje uwagi, zasugerują poprawki i zadbają o wysoką jakość publikacji

Opublikowano Dodaj komentarz

Ile kosztuje wydanie książki?

Ile kosztuje wydanie książki?

To pytanie rodzi się w głowie każdego autora, który planuje sam sfinansować jej wydanie. Odpowiedź nie jest jednak prosta. Książka poza zawartą w niej wiedzą lub rozrywką jest produktem, który jest przygotowywany na specjalne zamówienie. Dlatego nie ma gotowego cennika, bo każda pozycja wydawnicza jest inna i inne są wyobrażenia autora na jej temat. Stąd wycena publikacji na podstawie krótkiego pytania: “ile kosztuje wydanie książki?” po prostu nie jest możliwa.   

Od czego zależy cena wydania książki?

1. Formy

Jeśli książka ma być wydana w formie e-booka, to koszty jej wydania będą zdecydowanie niższe niż książki papierowej. Nadal pozostają jednak koszty za: redakcję, skład, projekt okładki, konwersję plików.                                                  

2. Objętości publikacji

W pracę nad książką zaangażowanych jest kilka osób, m.in redaktor, korektor, grafik. Jak wycenić ich pracę? Najlepiej na podstawie czasu, który będą musieli poświęcić na przygotowanie publikacji. Dlatego inaczej kosztuje przygotowanie czarno-białej książki o objętości 200 tysięcy znaków, a inaczej książki pełnej zdjęć, grafik i ilustracji o objętości 500 tysięcy znaków.

3. Materiałów dodatkowych

Kolorowe książki ilustrowane zdjęciami wymagają dodatkowych nakładów pracy. Zdjęcia wykonane przez autora to jedna z form, ale zawsze można urozmaicić publikację poprzez zakup fotografii. Do przygotowania książki dla dzieci możliwe jest zatrudnienie ilustratora, który przygotuje obrazki. W opracowaniach naukowych potrzebne są czasami rysunki. To wszystko podnosi koszty publikacji, ale też ich jakość.   

4. Formatu

Format A5 czy A4? Wydruk kolorowy czy czarno-biały? Gramatura papieru, twarda czy miękka oprawa, okładka z uszlachetnieniami czy bez? Zanim zapytamy o cenę, trzeba przemyśleć jakie są nasze oczekiwania. Jak chcemy, żeby wyglądała nasza książka.

5. Okładki

Projekt okładki to ważny element. Okładka sprzedaje, jest pierwszym obrazem jaki widzi czytelnik zanim zacznie rozważać zakup publikacji. Okładkę można zaprojektować samemu, zlecić znajomemu grafikowi albo zamówić u profesjonalisty. Są to kolejne decyzje do podjęcia, które determinują cenę.

6. Nakładu

W zależności od tego jaką książkę planujemy wydać, czy mamy grono czekających na naszą publikację czytelników, rodzaju książki, zawsze pojawia się pytanie: ile książek wydrukować? Bezpieczna ilość to około 500 sztuk ale jeśli tytuł “chwyci” to szybko może konieczny być dodruk. Dodruk jest jednak bezpieczniejszą opcją niż angażowanie środków w wydruk 1000 egzemplarzy. Są autorzy, którzy śmiało mogą myśleć o większych nakładach i płynących z ich sprzedaży zyskach. Warto to rozważyć!

Proces wydania książki powinien być przyjemnością. Profesjonalna i zaangażowana współpraca między autorem, a wydawnictwem mają olbrzymi wpływ na jakość publikacji. Po drodze należy podjąć mnóstwo decyzji, które zawsze są kompromisem między oczekiwaniami, możliwościami technicznymi a kosztami. Książka to produkt spersonalizowany, na zamówienie, więc pytanie „ile to kosztuje” to dopiero początek długiej drogi do wypracowania wizji i wydania wymarzonej publikacji. 

Opublikowano Dodaj komentarz

Kiedy właściwie postawić przecinek? cz.1

Kiedy postawić przecinek?

Przecinek to znak interpunkcyjny, który przysparza najwięcej trudności, bo oczywiście jest najczęściej używany. Nie będę tłumaczyć wszystkich zasad dotyczących jego użycia. Wybiorę te, w których najczęściej popełniacie błędy i które najczęściej spotykam w różnych tekstach. 

1. Przecinek w zdaniach nadrzędno-podrzędnych. Kiedy mamy zdanie złożone podrzędnie, czyli takie, którego jedna część uzupełnia drugą, na przykład Kiedy stałam w kolejce, ktoś ukradł mi pieniądze, to musimy oddzielić przecinkiem dwa czasowniki „stałam” i „ukradł”!

Przykłady:

Zobacz, ile zrobiliśmy dla ciebie.

Zostań w domu, gdy pada deszcz.

Jeśli teraz wyjdziesz, więcej mnie nie zobaczysz

Gdy przechodziła przez pokój, światło tańczyło.

Ten przecinek nie tylko oddziela dwa czasowniki, ale też zdanie nadrzędne od podrzędnego. 

Przed słowem który stawiamy przecinek, ale gdy słowo to wprowadza zdanie podrzędne, nie kończy się na przecinku przed który – zdanie składowe trzeba domknąć, na przykład Wszystkie dzieci, które grały w piłkę, były bardzo zmęczone. Zasada ta dotyczy też zaimka co, na przykład Wszystko, co przychodzi mi na myśl, już powiedziano. W połączeniach wyrazowych do którego, na którą, na podstawie którego, podczas której, przed którym, w którym, za pomocą której, wprowadzających zdanie składowe, przecinek stawiamy przed całym połączeniem, na przykład Wszyscy, do których mówił, zostali przekonani

Zdanie podrzędne należy więc oddzielać przecinkiem. Jednak gdy nie jest ono rozwinięte (czyli występuje tylko zaimek pytajny), przecinka przed zaimkiem wprowadzającym to zdanie nie postawimy, na przykład Wiem dlaczego; Zapytaj ją gdzie; Zastanawiam się tylko po co.

2. Cofanie przecinka
W połączeniach typu chyba że (żeby), pod warunkiem że, tym bardziej że, jako że, (po)mimo że, zwłaszcza że, dlatego że, tylko że, podczas gdy, w miarę jak, ani też, na wypadek gdyby, wtedy gdy, nawet jeśli, zwłaszcza że (jeśli) przecinek stawiamy przed całym wyrażeniem, a nie na przykład przed „że” czy „jeśli”.

3. Wołacz, czyli gdy się do kogoś zwracamy

Wyrazy w wołaczu (na przykład Cześć, Leno, przywitaj się; Marku, podejdź do tablicy; Nie idź tam, kochanie, bo to zabronione!)zawsze oddzielamy przecinkiem, nawet gdy wołacz zastąpimy mianownikiem i powiemy Serwus, Anatol zamiast Serwus, Anatolu. O przecinku nie zapominamy też w sytuacji, gdy zwrot do adresata znajduje się na końcu zdania (Z pewnością nie, tato; Nie denerwuj mnie, cholero jedna!)

Pisząc maila, również pamiętamy o postawieniu przecinka po zwrocie do adresata, na przykład Drogi Jacku, zapraszamy Cię na uroczystość; Kochani Rodzice, bardzo za Wami tęsknię

4. Przecinek a wtrącenia. Wtrącenie to część zdania, którą można usunąć bez szkody dla treści i należy je wydzielić przecinkiem, myślnikiem lub nawiasem, na przykład Nigdy mnie nie pochwalił, nawet za moje największe osiągnięcia, bo uważał to za zbędne; To się wydarzył, o ile mnie pamięć nie myli, 2 tygodnie temu; Dziewczyny, i Gośka też, tam były

Kiedy właściwie postawić przecinek? cz.2

Opublikowano 1 komentarz

Pisownia “nie” z różnymi częściami mowy

Pisownia “nie” z różnymi częściami mowy

„Nie” jest partykułą przeczącą, czyli nieodmienną częścią mowy. Z innymi częściami mowy piszemy ją razem/łącznie albo oddzielnie/osobno. Warto przyswoić sobie kilka zasad, żeby nie popełniać błędów przy jej zapisie. 

PARTYKUŁĘ „NIE” PISZEMY ŁĄCZNIE Z:

 Rzeczownikami, np. nienawiść, niesprawiedliwość, nieuczeń, nieczytanie. 

ALE: • Z nazwami własnymi „nie” zapisujemy z łącznikiem, np. nie-Europejczyk, nie-Warszawa. 

• Przymiotnikami w stopniu równym, np. niezły, niedobry, nieludzki, nieczynny, niepolski. 

• Przysłówkami odprzymiotnikowy w stopniu równym,np. nieciasno, niezależnie, niezdecydowanie. ALE: W przeciwstawieniach „nie” zapisujemy osobno, np. nie dobrze, lecz źle.

• Imiesłowami przymiotnikowymi czynnym (-ący) oraz biernym (-ny, -ty, -ony), np. niemówiący, niezapisany, nieotwarty. ALE: W przeciwstawieniach „nie” zapisujemy osobno, np. nie złamana, ale zwichnięta ręka.

PARTYKUŁĘ „NIE” PISZEMY ODDZIELNIE Z:

• Czasownikami w bezokoliczniku, osobowej formie, nieosobowej formie, a także w postaci imiesłowu przysłówkowego: współczesnego (-ąc), uprzedniego (-łszy, -wszy) i biernego (-no, -to),np. nie zamówił, nie zaproponowaliśmy, nie potrafiono, nie poszedłszy, nie oddawszy, nie czyniąc, nie umyto. 

• Liczebnikami, np. nie dwa, nie drugi, nie ośmioro, nie podwójny. ALE: niejeden (w znaczeniu wielu, niejeden przyjaciel, lub nie jeden, ale dwóch przyjaciół mnie zobaczyło); niewielu, niewiele.

 Zaimkami, np. nie ty, nie mój, nie wszyscy, nie każdy, nie tyle. ALE: nieco, niecoś, niektórzy, niektóry, niejaki = pewien, nieswój = niezdrów.

• Przysłówkami, np. nie bardzo, nie dziś, nie zawsze, nie inaczej. ALE: niezbyt, nieraz (często), niebawem, niekiedy (czasem),  niespełna, niemal lub nieomal, nieopodal.

• Przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym, np. nie gorszy, nie najgorszy, nie najostrzejszy, nie najwyższy. 

• Wyrażeniami przyimkowymi, np. nie od razu, nie bez winy, nie za krótko, nie za głośno. ALE niezadługo (wkrótce).